Klasyczny lubrykant ma przede wszystkim zmniejszać tarcie i ułatwiać poślizg. W części produktów to dopiero punkt wyjścia. Ich formuła ma jednocześnie wywoływać dodatkowe odczucie – ciepło, chłód, mrowienie albo bardziej złożony efekt, który zmienia sposób odbierania dotyku i stymulacji.
Właśnie tutaj zaczyna się grupa lubrykantów i żeli „z efektem”. Jedne nadal działają przede wszystkim jak zwykły lubrykant, tylko dodają do poślizgu konkretny bodziec. Inne są znacznie bardziej skoncentrowanymi preparatami do stosowania miejscowego i mają przede wszystkim zmieniać odczucia w określonym miejscu.
Napisy „HOT”, „COOL”, „TINGLING” czy „VIBRATING” opisują więc tylko część tego, co trzeba wiedzieć o produkcie. Dwa żele reklamowane podobnym efektem mogą różnić się intensywnością, sposobem aplikacji, przeznaczeniem i tym, czy rzeczywiście mają zastępować klasyczny lubrykant. To właśnie te różnice są ważniejsze od samej nazwy efektu.
Nie każdy żel z dodatkowym działaniem jest takim samym produktem
Najprostsza grupa to klasyczne lubrykanty, do których dodano jeszcze jeden element. Nadal mają zapewniać poślizg, ale przy okazji mogą rozgrzewać, chłodzić, wywoływać mrowienie albo mieć określony smak.
Obok nich znajdują się preparaty, których główne zadanie jest inne. Żel stymulujący może być przeznaczony do nałożenia kilku kropli w konkretnym miejscu. Produkt opóźniający może zmniejszać czucie. Formuła oznaczona jako „fertility-friendly” ma być dostosowana do seksu podczas starań o dziecko.
Na sklepowej półce te rzeczy potrafią stać bardzo blisko siebie, ale sposób używania może być zupełnie inny.
W tej szerokiej grupie można więc znaleźć:
- lubrykanty rozgrzewające, chłodzące i mrowiące,
- lubrykanty smakowe,
- miejscowe żele stymulujące,
- preparaty opóźniające lub zmniejszające czucie,
- lubrykanty przeznaczone dla osób starających się o dziecko,
- produkty plemnikobójcze o funkcji antykoncepcyjnej.
Warto najpierw ustalić, co konkretny produkt ma robić poza zapewnianiem poślizgu. Dopiero wtedy jego nazwa i miejsce w sklepowej kategorii zaczynają mieć większy sens.
Lubrykant rozgrzewający – poślizg z efektem grzania
Rozgrzewający lubrykant łączy poślizg z recepturą mającą wywołać odczucie rozchodzącego się ciepła, którego intensywność i charakter zależą od konkretnego produktu.
W łagodniejszej wersji efekt może pojawiać się stopniowo podczas masażu, dotyku albo ruchu. Inne preparaty dają wyraźniejsze grzanie i są przeznaczone raczej do używania w konkretnym miejscu niż do pokrywania dużej powierzchni.
Samo określenie „rozgrzewający” niewiele mówi więc o intensywności. Znacznie więcej można wyczytać z instrukcji: gdzie żel powinien być nakładany, ile go użyć i czy producent przewiduje stosowanie go tak samo jak zwykłego lubrykantu.
Istotna jest również indywidualna reakcja. Delikatne ciepło może być przyjemnym dodatkiem do dotyku, ale mocniejsze pieczenie nie jest bardziej udaną wersją tego samego efektu. Jeśli pojawia się ból, silne szczypanie albo utrzymujące się podrażnienie, produkt należy zmyć i przerwać używanie.
Przy pierwszej próbie rozsądniej użyć niewielkiej ilości zgodnej z instrukcją i sprawdzić, jak rozwija się efekt, zanim zostanie nałożona kolejna porcja.
Chłodzące, mrowiące i „wibrujące” lubrykanty
Chłodzące oraz mrowiące produkty korzystają z podobnego pomysłu. Poślizgowi towarzyszy dodatkowy bodziec, który może być odczuwalny również wtedy, gdy sposób dotyku się nie zmienia.
W sklepach występują też określenia takie jak „vibrating”, „liquid vibrator” czy po prostu „wibrujący lubrykant”. Nie chodzi tutaj o rzeczywiste wibracje. Nazwa odnosi się zwykle do mrowienia, chłodu, ciepła albo połączenia kilku odczuć, które mają tworzyć wrażenie bardziej intensywnej stymulacji.
Warto ponownie sprawdzić, z jakim produktem mamy do czynienia. Część z nich to normalne lubrykanty przeznaczone również do penetracji. Inne mają być używane miejscowo i w niewielkiej ilości.
Przy skłonności do podrażnień produkty rozgrzewające, chłodzące i silnie mrowiące wymagają większej ostrożności. Dodatkowe składniki odpowiedzialne za efekt oznaczają też dodatkowe elementy receptury, na które skóra lub błony śluzowe mogą zareagować.
Jeżeli priorytetem jest możliwie łagodny skład, neutralny lubrykant będzie zazwyczaj bardziej przewidywalnym punktem wyjścia niż produkt nastawiony na mocny efekt sensoryczny.
Lubrykant smakowy zmienia przede wszystkim kontakt oralny
W przypadku lubrykantu smakowego dodatkowa funkcja nie polega na zmianie intensywności dotyku. Chodzi raczej o to, żeby obecność żelu podczas pieszczot oralnych była przyjemniejsza pod względem smaku i zapachu.
Jeżeli właśnie do tego ma służyć produkt, należy sprawdzić, czy producent przewiduje kontakt z ustami. Sam smak wymieniony na opakowaniu nie powinien być jedyną informacją, na której opiera się taki wybór.
Znaczenie ma też dalszy sposób używania. Lubrykant smakowy może być jednocześnie przeznaczony do penetracji, ale wtedy warto zwrócić uwagę na całą recepturę. Aromaty, substancje smakowe i słodzące zwiększają liczbę składników, z którymi mają kontakt okolice intymne.
Nie oznacza to, że każdy smakowy lubrykant będzie powodował problemy. Jeśli jednak ktoś łatwo reaguje podrażnieniem, prostsza i neutralna formuła daje mniej potencjalnych źródeł dyskomfortu.
Smak ma więc największy sens wtedy, gdy rzeczywiście będzie wykorzystywany podczas seksu oralnego, a nie tylko dobrze wygląda w opisie produktu.
Żel stymulujący nie zawsze ma zastępować lubrykant
Granica staje się wyraźniejsza przy skoncentrowanych żelach stymulujących.
Niektóre produkty rozgrzewające lub mrowiące nadal pełnią funkcję zwykłego lubrykantu. Inne są przeznaczone do nałożenia niewielkiej ilości w konkretnym miejscu, na przykład w okolicy łechtaczki.
Na rynku są też żele stymulujące, które producent wyraźnie odróżnia od klasycznych lubrykantów. Stosuje się je w niewielkiej ilości, zwykle miejscowo, a ich głównym zadaniem jest wywołanie określonego efektu – na przykład ciepła, chłodu lub mrowienia.
Taki preparat może więc być używany razem z osobnym lubrykantem. Jeden produkt odpowiada wtedy przede wszystkim za zmianę odczuć, drugi za odpowiedni poślizg.
W przypadku haseł takich jak „orgasmic”, „orgasm booster” czy „intensifying” lepiej patrzeć na opis faktycznego działania niż na obietnicę zawartą w nazwie. Żel może dawać określony bodziec, który części osób bardzo odpowiada, ale nie oznacza to gwarancji silniejszego orgazmu.
Znacznie bardziej użyteczna informacja brzmi: czy preparat grzeje, chłodzi, wywołuje mrowienie, zwiększa śliskość czy łączy kilka z tych efektów i gdzie powinien być stosowany.
Żele opóźniające zmniejszają czucie zamiast dodawać nowy bodziec
Produkty oznaczone jako „delay” albo „opóźniające” działają według innego mechanizmu niż lubrykant rozgrzewający czy chłodzący.
Część z nich zawiera miejscowo działające substancje znieczulające, takie jak lidokaina lub prilokaina. Ich celem jest ograniczenie wrażliwości, co może wydłużać czas do wytrysku.
Przy wyborze takiego preparatu ważniejsza od samego napisu „delay” jest informacja o substancji czynnej i sposobie stosowania. Europejskie wytyczne dotyczące przedwczesnego wytrysku wskazują również na możliwość przeniesienia preparatu na partnerkę, a w konsekwencji zmniejszenia czucia również u niej.
To jeden z powodów, dla których instrukcja konkretnego środka ma tu znacznie większe znaczenie niż przy zwykłym żelu poślizgowym.
Zmniejszania czucia nie należy natomiast traktować jako sposobu na umożliwienie bolesnej penetracji. Szczególnie przy seksie analnym ból pełni ważną funkcję ostrzegawczą. Pozwala zauważyć, że trzeba zatrzymać ruch, zmienić pozycję, dołożyć lubrykantu albo całkowicie zrezygnować z dalszej penetracji.
Znieczulenie może ten sygnał osłabić, ale nie usuwa przyczyny bólu.
„Fertility-friendly” nie oznacza preparatu zwiększającego płodność
Lubrykant przeznaczony dla osób starających się o dziecko nie musi dawać żadnego dodatkowego odczucia. Jego specjalna funkcja dotyczy przede wszystkim składu.
Niektóre lubrykanty w badaniach laboratoryjnych pogarszały ruchliwość plemników. Dlatego powstały produkty projektowane z myślą o tym, aby możliwie nie zakłócać ich funkcjonowania.
Nie należy jednak robić z tego prostego równania, według którego zwykły lubrykant utrudnia zajście w ciążę, a „fertility-friendly” je ułatwia.
American Society for Reproductive Medicine zwraca uwagę, że badania obserwacyjne nie wykazały niższej płodności u par używających lubrykantów w porównaniu z osobami, które z nich nie korzystały. Jednocześnie istnieją formuły, między innymi oparte na hydroksyetylocelulozie, które w badaniach nie wykazywały niekorzystnego wpływu na oceniane parametry nasienia.
Określenie „sperm-friendly” należy więc czytać jako produkt dostosowany do konkretnej sytuacji, a nie jako środek poprawiający płodność.
Produkt plemnikobójczy pełni już funkcję antykoncepcyjną
Jeszcze dalej od zwykłego lubrykantu znajdują się preparaty zawierające środek plemnikobójczy.
Jedną z takich substancji jest nonoksynol-9. Jego zadaniem jest ograniczenie zdolności plemników do zapłodnienia, dlatego preparat należy traktować jako element metody antykoncepcyjnej, a nie jako zwykły żel z dodatkową właściwością.
Nonoksynol-9 może również podrażniać błony śluzowe. Centers for Disease Control and Prevention podkreśla, że produkty z N-9 nie zapewniają ochrony przed HIV ani innymi infekcjami przenoszonymi drogą płciową i nie powinny być stosowane w tym celu.
W tej kategorii sposób używania wynika więc przede wszystkim z zasad konkretnej metody antykoncepcyjnej.
Efekt nie zmienia zasad używania z prezerwatywą i gadżetami
Dopiero po wybraniu rodzaju efektu wraca kwestia, która dotyczy wszystkich lubrykantów: z czym dany produkt będzie używany.
Rozgrzewanie, chłodzenie czy smak nie mówią nic pewnego o zgodności z prezerwatywą albo materiałem gadżetu. O tym decyduje baza lubrykantu, jego skład oraz deklaracje producenta dotyczące konkretnego zastosowania.
Wodny lubrykant rozgrzewający nadal jest lubrykantem wodnym. Silikonowy produkt z dodatkowym efektem nadal wymaga sprawdzenia przed użyciem z zabawką wykonaną z silikonu. Przy prezerwatywach znaczenie ma również ich materiał.
Jeżeli podczas seksu jednocześnie pojawia się prezerwatywa i gadżet erotyczny, produkt powinien być odpowiedni dla obu.
Sam napis „HOT” albo „TINGLING” nie daje więc lubrykantowi żadnego wyjątku od zasad zgodności, które obowiązują przy jego neutralnym odpowiedniku.
Przy produkcie efektowym liczy się nie tylko ilość poślizgu
Zwykłego lubrykantu dokładamy najczęściej wtedy, gdy poślizg zaczyna być za słaby. Przy produkcie z dodatkowym działaniem ta sama decyzja wpływa również na intensywność efektu.
Kolejna porcja żelu rozgrzewającego albo mrowiącego oznacza jednocześnie większy kontakt ze składnikami odpowiedzialnymi za to odczucie.
Dlatego „chcę mocniej” nie powinno automatycznie oznaczać „nakładam dużo więcej”.
Przy pierwszym użyciu lepiej trzymać się ilości zalecanej przez producenta i dać produktowi chwilę na zadziałanie. Pozwala to osobno ocenić, czy odpowiada intensywność grzania, chłodzenia lub mrowienia.
Poślizg trzeba obserwować niezależnie. Jeżeli miejscowy żel stymulujący daje już wyraźny efekt, ale tarcie nadal jest zbyt duże, rozwiązaniem może być dołożenie kompatybilnego lubrykantu, a nie zwiększanie ilości preparatu stymulującego.
Więcej o samym dawkowaniu, dokładaniu i ocenie poślizgu znajdziesz w poradniku jak używać lubrykantu.
Jak wybrać lubrykant albo żel z dodatkowym działaniem?
Najpierw warto zdecydować, czego właściwie szukasz.
Jeżeli interesuje Cię dodatkowe ciepło podczas dotyku lub penetracji, sens ma lubrykant rozgrzewający. Przy ochocie na chłód albo mrowienie można szukać produktów dających właśnie taki bodziec. Smakowy lubrykant ma swoje najbardziej oczywiste zastosowanie podczas seksu oralnego, a skoncentrowany żel stymulujący sprawdzi się wtedy, gdy efekt ma pojawić się głównie w określonym miejscu.
Przy preparatach opóźniających, fertility-friendly i plemnikobójczych określenie celu staje się jeszcze ważniejsze, bo ich specjalna funkcja wykracza już poza sam sposób odczuwania seksu.
Później zostają cztery rzeczy do sprawdzenia:
- gdzie produkt może być stosowany,
- jaką ilość zaleca producent,
- czy rzeczywiście jest lubrykantem, czy dodatkiem używanym obok niego,
- czy jest zgodny z prezerwatywą i gadżetem, z którymi ma mieć kontakt.
Dopiero z tych informacji powstaje sensowny obraz produktu.
Lubrykanty efektowe potrafią zmienić odczucia bez zmieniania zabawki, pozycji czy rodzaju stymulacji. W jednym przypadku będzie to delikatne ciepło, w innym mocniejsze mrowienie albo zupełnie inna funkcja wynikająca z przeznaczenia produktu.
Najważniejsze jest więc nie to, czy żel ma jakiś efekt, lecz jaki to efekt, jak powstaje i do czego rzeczywiście służy dany preparat.
FAQ
Czy lubrykant rozgrzewający naprawdę podnosi temperaturę skóry?
Określenie „rozgrzewający” dotyczy przede wszystkim odczucia wywoływanego przez recepturę produktu. Nie należy zakładać, że każdy taki lubrykant dosłownie podnosi temperaturę skóry w taki sam sposób ani że intensywność będzie podobna pomiędzy różnymi preparatami.
Czy „wibrujący lubrykant” naprawdę wibruje?
Nie. Określenia typu „vibrating” albo „liquid vibrator” odnoszą się zwykle do mrowienia, chłodu, ciepła lub połączenia kilku takich odczuć. Nie oznaczają mechanicznych wibracji.
Czy lubrykant smakowy nadaje się do seksu oralnego?
Najlepiej wybrać produkt, którego producent wyraźnie przewiduje kontakt z ustami. Sam smak lub aromat wymieniony na opakowaniu nie wystarcza do określenia przeznaczenia.
Czy rozgrzewający lub chłodzący lubrykant można stosować z prezerwatywą?
Zależy od konkretnej formuły i materiału prezerwatywy. Efekt rozgrzewający lub chłodzący nie określa kompatybilności. Trzeba osobno sprawdzić bazę produktu i informacje producenta.
Czy żel stymulujący może zastąpić zwykły lubrykant?
Nie zawsze. Część żeli stymulujących stosuje się miejscowo i w bardzo małej ilości. Mogą zmieniać odczucia, ale nie zapewniać poślizgu potrzebnego podczas penetracji.
Czy lubrykant „fertility-friendly” zwiększa szanse na ciążę?
Nie powinien być w ten sposób rozumiany. Chodzi o produkt opracowany z myślą o używaniu podczas starań o dziecko i możliwie ograniczonym wpływie na plemniki, a nie o preparat zwiększający płodność.
Czy żel znieczulający nadaje się do seksu analnego?
Zmniejszanie czucia nie jest dobrym sposobem na umożliwienie penetracji, która powoduje ból. Znieczulenie może utrudnić zauważenie sygnału ostrzegającego przed zbyt dużym tarciem, napięciem lub urazem.
Źródła i materiały
Przy opisie lubrykantów rozgrzewających, chłodzących i stymulujących wykorzystano aktualne informacje producentów oraz materiały medyczne dotyczące tolerancji produktów intymnych.
Informacje dotyczące miejscowych preparatów z lidokainą i prilokainą opierają się na wytycznych European Association of Urology dotyczących przedwczesnego wytrysku. Przy kwestii ograniczania czucia podczas seksu analnego uwzględniono również zalecenia dotyczące zachowania bólu jako ważnego sygnału ostrzegawczego.
Fragment dotyczący produktów „fertility-friendly” opiera się na opinii American Society for Reproductive Medicine dotyczącej naturalnej płodności i wpływu lubrykantów na parametry nasienia.
Przy nonoksynolu-9 wykorzystano materiały Centers for Disease Control and Prevention dotyczące środków plemnikobójczych, podrażnienia błon śluzowych oraz ochrony przed STI i HIV.