Odkrywaj

Jak rozmawiać z partnerem lub partnerką o gadżetach erotycznych?

Wprowadzenie gadżetu erotycznego do wspólnego seksu może być czymś zupełnie naturalnym. Gdy partnerzy swobodnie rozmawiają o swoich pomysłach, potrzebach i rzeczach, których chcieliby spróbować, propozycja użycia wibratora czy innej zabawki nie musi znaczyć nic więcej niż kolejny pomysł na wspólną przyjemność.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy pomysł pojawia się tylko po jednej stronie, a razem z nim przychodzi niepewność dotycząca reakcji partnera lub partnerki. Dla osoby rozpoczynającej rozmowę propozycja może znaczyć po prostu „chcę spróbować z tobą czegoś nowego”. Druga osoba może jednak usłyszeć w niej zupełnie inny komunikat, na przykład że czegoś brakuje w waszym seksie, nie potrafi dać Ci tego, czego potrzebujesz albo ma zostać w jakiś sposób zastąpiona przez gadżet.

Właśnie dlatego rozmowa o zabawkach erotycznych czasem okazuje się trudniejsza niż późniejsze korzystanie z nich. Dobra rozmowa nie wymaga znalezienia idealnego zdania, które zagwarantuje entuzjazm drugiej osoby. Znacznie ważniejsze jest pokazanie, skąd bierze się pomysł, pozostawienie miejsca na jej własną reakcję i sprawdzenie, czy ciekawość rzeczywiście jest wspólna.

Najpierw zastanów się, co właściwie chcesz zaproponować

„Kupmy wibrator” albo „może spróbujemy czegoś ze sklepu erotycznego” mówi przede wszystkim o produkcie, natomiast niewiele mówi o tym, czego szukasz i czego od ewentualnego zakupu oczekujesz.

Być może ciekawi Cię zupełnie nowy rodzaj stymulacji. Może chcesz mieć możliwość oddania sterowania partnerowi lub partnerce, wprowadzić do seksu więcej zabawy albo znaleźć sposób na dodatkową stymulację łechtaczki podczas penetracji. Czasem gadżet ma ułatwić coś, co już robicie ręką, a czasem otwiera możliwość, której bez niego zwyczajnie nie ma.

Ta różnica ma znaczenie, ponieważ znacznie łatwiej rozmawiać o wspólnym pomyśle niż o przedmiocie wyjętym z kontekstu. Zdanie „chciałabym kiedyś sprawdzić, jak byłoby z dodatkową wibracją podczas seksu” daje drugiej osobie więcej informacji niż samo pokazanie konkretnego modelu w sklepie.

Gdy za pomysłem stoi rzeczywista trudność w seksie, również lepiej jej nie ukrywać za zakupem. Jeśli na przykład brakuje Ci określonego rodzaju stymulacji, rozmowa o tym będzie uczciwsza niż przedstawienie gadżetu jako przypadkowej zachcianki. Produkt może później stać się częścią rozwiązania, ale nie powinien zastępować rozmowy o tym, czego naprawdę potrzebujesz.

Rozmowa poza seksem daje więcej miejsca na odpowiedź

Propozycja rzucona podczas seksu może być ekscytująca, szczególnie gdy obie osoby wcześniej swobodnie rozmawiały o podobnych pomysłach. Przy pierwszym poruszeniu tematu ma jednak jedną wadę, bo dzieje się w momencie, w którym sytuacja już zmierza w określonym kierunku.

Druga osoba może wtedy zastanawiać się nie tylko nad samym gadżetem, ale również nad tym, czy odmowa nie zepsuje chwili. Jeszcze trudniejszym momentem bywa czas bezpośrednio po seksie, z którego jedna osoba była niezadowolona. Nawet neutralna propozycja łatwo zabrzmi wtedy jak ocena tego, co właśnie się wydarzyło.

Spokojniejsza chwila pozwala zatrzymać się przy samym pomyśle. Nie musi to oznaczać uroczystej rozmowy przy stole z atmosferą sugerującą renegocjowanie traktatu międzynarodowego. Temat może pojawić się naturalnie podczas rozmowy o seksie, czymś przeczytanym, zauważonym produkcie czy zwykłej wymianie pomysłów na rzeczy, których kiedyś chcielibyście spróbować.

Mów o swojej ciekawości, zamiast zgadywać potrzeby drugiej osoby

Łatwiej usłyszeć „chodzi mi po głowie, żeby kiedyś spróbować…” niż „tobie na pewno by się spodobało…”. Pierwsza forma mówi o ciekawości osoby, która rozpoczyna rozmowę. Druga od razu przypisuje określoną potrzebę komuś, kto jeszcze nie miał okazji się wypowiedzieć.

Podobnie działa różnica między propozycją a gotowym planem. Możesz powiedzieć, że ciekawi Cię wspólne używanie wibratora, strap-onu albo gadżetu sterowanego przez partnera, nie mając jeszcze wybranego modelu ani nawet pewności, czy ostatecznie coś kupicie.

Dzięki temu rozmowa może zmieniać kierunek. Osoba, której zupełnie nie interesuje jeden rodzaj zabawki, może być ciekawa innego sposobu wspólnego korzystania z gadżetów. Dopiero wtedy okaże się, czy różnica dotyczy samej obecności zabawki, konkretnego rodzaju stymulacji, sposobu używania czy po prostu potrzeby oswojenia się z nowym pomysłem.

Nie każdy musi od razu wiedzieć, co sądzi o gadżetach erotycznych

Osoba, która nigdy wcześniej nie korzystała z gadżetów, może zwyczajnie nie mieć wyrobionej opinii. Pytanie „chcesz użyć ze mną wibratora?” wymaga wtedy odpowiedzi dotyczącej sytuacji, którą trudno sobie jeszcze dobrze wyobrazić.

Pomaga przejście od abstrakcyjnego produktu do tego, jak miałoby wyglądać jego używanie. Można porozmawiać o tym, kto miałby korzystać z urządzenia, kto nim sterować, gdzie pojawiałaby się stymulacja i co właściwie miałoby się zmienić względem tego, co już robicie.

Niepewność nie musi więc oznaczać niechęci. Jednocześnie nie jest ukrytą zgodą, którą trzeba tylko wydobyć wystarczająco długą prezentacją zalet. Czasem druga osoba potrzebuje więcej informacji, innym razem po prostu czasu, żeby zastanowić się nad pomysłem. Można zostawić temat i wrócić do niego wtedy, gdy rzeczywiście pojawi się chęć dalszej rozmowy.

„Czyli ja ci nie wystarczam?” – skąd może brać się taka reakcja

Gadżet erotyczny łatwo potraktować jak konkurenta, szczególnie jeśli rozmowa zaczyna się od jego możliwości: mocniejszych wibracji, powtarzalnego ruchu, długiego działania czy stymulacji, której trudno dokładnie odtworzyć ciałem.

Takie porównanie pomija jednak sporą część wspólnego seksu. Urządzenie rzeczywiście może wykonywać ruch lub wytwarzać wibracje w sposób niedostępny dla człowieka. Partner czy partnerka wnosi dotyk, reakcję na drugą osobę, zmianę tempa, komunikację, bliskość i możliwość dostosowania tego, co się dzieje, do wzajemnych reakcji. Gadżet i człowiek nie są więc dwiema wersjami tego samego narzędzia, pomiędzy którymi trzeba wybrać wydajniejszą.

Jeżeli obawa o „zastępowanie” rzeczywiście się pojawi, najlepiej odpowiedzieć na nią przez wyjaśnienie własnej intencji. Możesz powiedzieć, co wydaje Ci się interesujące w konkretnym sposobie używania gadżetu i dlaczego chcesz spróbować tego właśnie razem.

Bywa też, że propozycja faktycznie wynika z niezaspokojonej potrzeby. Zapewnianie wtedy, że „wszystko jest idealnie, po prostu chcę zabawkę”, niewiele pomoże, jeśli nie odpowiada prawdzie. Znacznie uczciwiej powiedzieć na przykład, że podczas penetracji potrzebujesz dodatkowej stymulacji zewnętrznej i chcesz wspólnie znaleźć wygodny sposób jej włączenia do seksu. Gadżet przestaje wtedy być tajemniczym konkurentem, a staje się jednym z możliwych sposobów osiągnięcia czegoś, o czym oboje już wiecie.

Jak przekonać partnera lub partnerkę do gadżetów erotycznych?

Samo pytanie o „przekonanie” łatwo ustawia rozmowę w niewłaściwym kierunku. Jeżeli od początku celem jest doprowadzenie drugiej osoby do oczekiwanej odpowiedzi, kolejne wyjaśnienia mogą szybko zamienić się w serię argumentów mających przełamać jej opór.

Możesz oczywiście opowiedzieć, jak działa dany produkt, rozwiać błędne wyobrażenia czy pokazać różne sposoby używania. Druga osoba nadal może po poznaniu tych informacji stwierdzić, że jej to nie interesuje.

Rozmowa powinna więc prowadzić przede wszystkim do sprawdzenia, czy istnieje wspólny obszar ciekawości. Nie trzeba znajdować argumentu na każde „nie”.

Podobnie należy traktować odpowiedzi mniej jednoznaczne. „Nie wiem” może oznaczać potrzebę czasu albo brak wiedzy o tym, jak miałoby wyglądać używanie gadżetu. „Może kiedyś” nie jest zgodą z odroczonym terminem realizacji. „Nie” może dotyczyć konkretnego produktu, określonej aktywności albo całego pomysłu. Jeżeli druga osoba chce o tym opowiedzieć, można lepiej zrozumieć jej granicę, ale nie powinna być zmuszana do zdawania egzaminu z uzasadniania odmowy.

Powracanie do tematu po kolejnych odmowach również zmienia charakter rozmowy. Z propozycji robi się wtedy negocjacja, w której jedna osoba ma w końcu ustąpić. Jeżeli pomysł jest dla Ciebie ważny, można porozmawiać o jego znaczeniu wprost, zamiast prowadzić wieloetapową kampanię marketingową na rzecz jednego wibratora.

Gdy oboje jesteście ciekawi, dopiero wtedy zaczyna się wybór gadżetu

Wspólna zgoda na „spróbowanie czegoś” nadal pozostawia ogromną przestrzeń możliwości. Gadżet dla par nie musi nawet oznaczać produktu, na którego pudełku producent umieścił zdjęcie dwojga ludzi i w ten sposób oficjalnie powołał nową kategorię rynku.

Wspólne używanie może wyglądać na kilka sposobów:

  • jedno urządzenie jednocześnie działa na dwie osoby,
  • jedna osoba korzysta z gadżetu, a druga kontroluje jego ruch lub ustawienia,
  • zwykły wibrator, dildo czy inny produkt jest używany na sobie nawzajem,
  • każda osoba korzysta z własnego urządzenia, a ich sterowanie lub działanie jest ze sobą połączone.

Dopiero w tym miejscu warto zastanowić się nad konkretną kategorią. Jeżeli najciekawsze jest oddanie partnerowi kontroli, innego wyboru wymagają gadżety sterowane pilotem lub aplikacją. Jeśli chodzi o dodatkową stymulację podczas penetracji, większego znaczenia nabiera geometria produktu i sposób, w jaki układa się między ciałami. Gdy chcecie po prostu używać czegoś na sobie nawzajem, specjalny produkt oznaczony jako „dla par” może w ogóle nie być potrzebny.

Taki sposób wyboru odwraca dość częstą kolejność. Zamiast najpierw kupować gadżet i później zastanawiać się, gdzie właściwie zmieścić go w waszym seksie, zaczynacie od tego, co chcecie wspólnie robić.

Zakup nie ustala jeszcze sposobu używania

Wspólnie wybrany gadżet jest początkiem kolejnego etapu rozmowy. Przed pierwszym użyciem dobrze wiedzieć, kto chce go trzymać lub kontrolować, od jakiego rodzaju kontaktu zaczynacie oraz jak druga osoba może łatwo dać znać, że chce zmienić intensywność, położenie albo całkowicie przerwać.

Przy urządzeniach sterowanych przez partnera szczególnego znaczenia nabiera szybki przepływ informacji między osobą korzystającą z gadżetu a osobą kontrolującą ustawienia. Pilot czy aplikacja oddzielają wykonanie działania od bezpośredniego odczuwania jego skutków. To osoba, na której używany jest produkt, wie w danym momencie, czy bodziec jest przyjemny, zbyt słaby, za mocny albo trafia w niewłaściwe miejsce.

Jeśli jeden gadżet ma być używany przez obie osoby albo w różnych miejscach ciała, dochodzi jeszcze kwestia higieny oraz ewentualnej zmiany prezerwatywy lub oczyszczenia powierzchni między użyciami. Sam fakt, że produkt został kupiony wspólnie, nie zmienia zasad dotyczących przenoszenia wydzielin pomiędzy osobami czy okolicami ciała.

Wspólny zakup nie oznacza również stałej zgody na każde kolejne użycie. Dzisiaj można mieć ochotę oddać partnerowi sterowanie, innym razem użyć produktu samodzielnie, a jeszcze innym zostawić go w szufladzie. Gadżet ma zwiększać liczbę dostępnych możliwości, a nie stawać się nowym obowiązkowym elementem seksu.

Dobra rozmowa może skończyć się również bez zakupu

Rozmowa o gadżetach ma wartość także wtedy, gdy na jej końcu nie powstaje koszyk zakupowy. Możecie dowiedzieć się, że jedna osoba jest ciekawa wibracji, ale nie chce oddawać zdalnej kontroli. Że wspólne używanie dildo brzmi interesująco, lecz strap-on już nie. Albo że na razie żadna nowa zabawka nie jest wam potrzebna.

Takie informacje mówią o was znacznie więcej niż ogólne „lubię gadżety” albo „to nie dla mnie”. Pokazują, które sposoby wspólnej zabawy rzeczywiście budzą ciekawość i gdzie znajdują się granice każdej osoby.

Jeżeli natomiast pojawi się wspólne zainteresowanie, wybór produktu staje się znacznie prostszy. Nie szukacie już gadżetu, który „powinien spodobać się parze”. Szukacie sposobu na konkretną rzecz, której oboje chcecie spróbować razem.

FAQ

Jak przekonać partnera do gadżetów erotycznych?

Lepiej zacząć od przedstawienia własnej ciekawości i sprawdzenia reakcji partnera niż od planu przekonywania. Możesz wyjaśnić, co chcesz wypróbować, odpowiedzieć na pytania i wspólnie przyjrzeć się różnym możliwościom. Ostateczna decyzja drugiej osoby nadal powinna pozostać jej decyzją.

Kiedy najlepiej porozmawiać o gadżetach erotycznych?

Przy pierwszym poruszeniu tematu dobrym momentem jest sytuacja, w której obie osoby mają czas na rozmowę i żadna nie musi podejmować decyzji pod wpływem trwającego właśnie seksu. Szczególnie łatwo o nieporozumienie bezpośrednio po frustrującym zbliżeniu, gdy propozycja nowego produktu może zabrzmieć jak ocena tego, co się wydarzyło.

Czy chęć używania gadżetów oznacza, że partner mi nie wystarcza?

Nie wynika to z samej chęci użycia gadżetu. Urządzenia mogą dodawać rodzaj stymulacji, ruchu lub kontroli, którego nie da się dokładnie odtworzyć ciałem. Jeśli jednak propozycja wynika z konkretnej niezaspokojonej potrzeby, lepiej ją nazwać i wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniem, zamiast sprowadzać rozmowę wyłącznie do zakupu produktu.

Co jeśli partner lub partnerka używa gadżetów samodzielnie, ale nie chce używać ich razem?

To możliwe. Masturbacja i seks partnerski są różnymi kontekstami, a zainteresowanie produktem podczas samodzielnego używania nie oznacza automatycznej chęci włączania go do wspólnego seksu. Można zapytać o tę różnicę, jeśli druga osoba chce o niej rozmawiać, ale sam fakt posiadania gadżetu nie tworzy zgody na wspólne używanie.

Jaki gadżet erotyczny najlepiej wybrać dla pary na pierwszy raz?

Nie ma jednego najlepszego typu. Najpierw ustalcie, co właściwie chcecie zrobić: korzystać z jednego urządzenia jednocześnie, przekazać jednej osobie kontrolę, używać zwykłego gadżetu na sobie nawzajem czy korzystać z dwóch połączonych urządzeń. Dopiero ta odpowiedź pozwala sensownie zawęzić wybór. Jeśli to ma być wasz pierwszy zakup tego typu, pomocny może być również poradnik jaki gadżet erotyczny wybrać na pierwszy raz.

Czy gadżet erotyczny można kupić partnerowi w prezencie bez wcześniejszej rozmowy?

Można, jeśli dobrze znasz zainteresowania i granice drugiej osoby, a sam prezent nie tworzy oczekiwania, że produkt zostanie później użyty. Przy pierwszym gadżecie przeznaczonym do wspólnego seksu wcześniejsza rozmowa zwykle daje jednak więcej pewności, że prezent rzeczywiście odpowiada na wspólną ciekawość, a nie stawia drugą osobę przed gotową decyzją.